27 grudnia 2007


Czekałam. . . . . . . .

18 grudnia 2007

Dla innych mogę być nikim... Dla Ciebie jestem całym światem...


Chcę żebyś był...
Tlił się we mnie każdego ranka
I snuł każdej nocy...

Chcę czuć Cię blaskiem...
Tak promiennym, tak słonecznym...
Takim, co się tylko w baśniach śni...
Takim, który nigdy nie gaśnie...

Chcę Cię oczarować...
Swoim okiem uraczyć Cię
I swoim odbiciem wśnić się w Ciebie...

Tak, to ja...
Mała, niewinna istota przyplątana przez los...
Przychodzę do Ciebie boso... na palcach...
Tak zwyczajna i niespokojna...
I urzekasz mnie...
I to właśnie Tobie potrafię spojrzeć prawdziwie w oczy...

10 grudnia 2007

Jesteś. . .







Z Tobą odkryłam świat...
Z nikim nie będzie tak...

Twoje sny na wietrze...
Pachną deszczem...
Wiem, że jesteś...

4 grudnia 2007

Marzenia ukołysane Twoim snem. . .


Czy patrzyłeś kiedyś w moje oczy, myśląc o ich marzeniach?
Mam ich niewiele...
Są zatopione w słonecznym blasku,
Przykryte Twoją powieką...

Nie znasz ich...
Nigdy nie słyszałeś o nich z moich ust...
Ale spełniasz je...

Zamykasz oczy i tulisz głowę obok mego czoła...
Zauważasz mnie i momentalnie przytulasz moje ciało...
Gdy drżę, otulasz swoim ciepłem i dajesz ukojenie...

Nawet kiedy milczę, Twoje serce mnie słyszy...

3 grudnia 2007

*** bliscy i oddaleni ***

Bo widzisz... tu są tacy, którzy się kochają...
i muszą się spotkać, aby się ominąć...
Bliscy i oddaleni... jakby stali w lustrze...
piszą do siebie listy - gorące i zimne...
Rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty...
by nie wiedzieć do końca, czemu tak się stało...

Są inni, co się nawet po ciemku odnajdą...
lecz przejdą obok siebie, bo nie śmią się spotkać...
Tak czyści i spokojni... jakby śnieg się zaczął...
byliby doskonali, lecz wad im zabrakło...

Bliscy boją się być blisko, żeby nie być dalej...
Niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą...
miłości się nie szuka... jest albo jej nie ma...
Nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek...

Są i tacy, co się na zawsze kochają...
i dopiero dlatego nie mogą być razem...
jak bażanty, co nigdy nie chodzą parami...

Można nawet zabłądzić... lecz po drugiej stronie...
nasze drogi pocięte... schodzą się z powrotem...

Twardowski



Kiedy próbuję uciec – zawracam........



Daję nadzieje innym... Sobie nie zostawiam żadnej...