
Coś się stało... Podeszłam do okna i podniosłam wzrok... Spojrzałam na tysiące gwiazd i usłyszałam dźwięk telefonu... To byłeś Ty... Tęskniłeś... Mówiłeś, że kochasz i nie możesz beze mnie żyć... Po półgodzinnej wzruszającej rozmowie usiadłam... Łzy spłynęły po policzkach... To piękne, że po prawie 2 latach bycia razem, potrafisz ze szczęścia i Miłości doprowadzić mnie do płaczu... Ale to był inny płacz niż zwykle... Był inny od wszystkich innych, nawet tych szczerych i szczęśliwych... Rozpromieniał we mnie swoim żarem... Osaczał mnie... A serce biło jak oszalałe... Przepełnione Twoimi słowami umierało z radosnego blasku... Chciało wyrwać się ze mnie i krzyczeć na cały świat... I wiesz... Może to głupie, dla innych niezrozumiałe... Ale ja wtedy wiele zrozumiałam... Do mojego serduszka naprawdę głęboko dotarło, że chce być z Tobą na zawsze... Właśnie z Tobą... Że rozumie Cię często bez słów... Że chce spędzić z Tobą resztę swojego życia...
"Znam Cię na pamięć i Ty mnie pewnie też...
Nie muszę nic mówić - jak nikt rozumiesz mnie..."
Nawet teraz, kiedy wyszedłeś ode mnie, tęsknię za Tobą... Brakuje mi Ciebie i pragnę mieszkać razem z Tobą... Chcę już trwać przy Twoim boku każdej nocy... I mam nadzieję, że szybko to nastąpi...

1 komentarz:
...dusza... i serce.. i ciało pragną być każdym kawałkiem siebie przy Nim... w każdej chwili... dotykać.. samkować.. czuć... Już wkrótce tak będzie, a tym bardziej uszczęśliwia myśl, że z każdym dniem jesteście tego coraz bliżej... ;*
Prześlij komentarz